Teksty (Reklama: ,)

Padającego Smallwooda nie dojrzałem już, doszedł mnie jedynie dźwięk towarzyszący uderzeniu ciała o lód. Corazzini, grożąc pistoletem to mogłem sobie już tylko wyobrazić wszystkim pozostałym rozkazał odejść. Potem nagle pojawił się znów nad szczeliną, tuż obok przerzuconych nad nią drągów. Wiedziałem już, w jaki sposób chce się nas pozbyć. Po co tracić kule, skoro wystarczy pchnąć nogą oba drągi? Zmiażdżą nas razem ważyły ponad sto kilogramów połamią to, co jeszcze pozostało z mostu, i pociągną nas za sobą w przepaść. Byliśmy wszak do nich przywiązani. W chwili rozpaczy pomyślałem o sztucerze, który Jackstraw nosił stale na ramieniu. Natychmiast jednak porzuciłem tę myśl na użycie go trzeba by było kilkunastu sekund, a poza tym nie na wiele by mi się przydał. Gdybym natomiast skoczył w górę, tak aby w połowie długości uchwycić sznur, ciężar drągów zwiększyłby się o moją wagę i Corazziniemu nie byłoby już tak łatwo je przesunąć. W tym czasie ktoś inny mógłby go zaatakować z tyłu. Być może Zagero. Stwarzało to maleńką szansę ocalenia życia Jackstrawa. Przygotowany do skoku, zgiąłem kolana i… zatrzymałem się jak sparaliżowany.

(Reklama: , Sztangi ,wynajem samochodu )